One day in Berlin

Brak komentarzy
One_day_in_Berlin

Dziś zapraszam Was do spędzenia dnia w Berlinie wraz z moimi przyjaciółmi, Klaudią i Tomkiem. To była pierwsza wizyta Klaudii w Berlinie, więc nie mogło zabraknąć typowo przewodnikowych miejsc, więc trafili mi się idealni goście na pierwszy post z cyklu „jeden dzień w Berlinie” :-)

Today I’d like to invite you to spend one day in Berlin with me and my friends, Klaudia and Tomasz. It was Klaudias first visit to Berlin, so I wanted to show her some typical tourist-guide places as well, so they were perfect guests for the first „One day in Berlin” post :-)

001_śniadanie_mistrzów_autumninberlin002_miś berliński_autumninberlin

Choć doskwierało nam przeziębienie i deszcz, nie poddajemy się bez walki! Bo zaserwowaniu moim gościom ogromnego śniadania, uzbrojeni w parasole wyruszyliśmy na spacer.

Athough some of us were feeling a bit under the weather and it was quite rainy, we didn’t give up! After serving a heavy breakfast to my guests, armed with umbrellas, we went out!

003_brama_brandenburska_autumninberlin 004_reichstag_autumninberlin 005_berlin_denkmal__autumninberlinPierwszy przystanek, Brama Brandenburska, Reichstag i Pomnik Pomordowanych Żydów Europy, czyli labirynt betonowych bloków, w których można łatwo się zgubić. Albo, choć pewnie nie wypada, bawić się w chowanego. Czy urządzić amatorską sesję zdjęciową.

First stop, the Brandeburg Gate, the Reichstag Building and the Holocaust Memorial, which is basically a huge maze, where you can quite easily get lost. Or, simply, like most people do, play hide-and-seek, however inappropriate that may be. Or have an amateur photo session.

006_gendarmenmarkt_autumninberlin 008_czekoladki__autumninberlinGendarmenmarkt zdecydowanie lepiej prezentuje się skąpany w promieniach słonecznych. Nam pogoda nie dopisała, więc wylądowaliśmy w pobliskiej kawiarni na babeczkach. 2 euro za sztukę. Nie polecam, one jedynie ładnie wyglądają.

Gendarmenmarkt looks much better when it’s bathing in sunlight. We were not so lucky with the weather, so we decided to visit a small cafeteria in neighourdhood, craving for some cupcakes. We paid like 2 euros for one tiny cupcake, and I must say, that was a waste of money. They only look lovely, but are not as delicious as they wolud seem.

/O, tam właśnie jest katedra berlińska! A na drugim planie wizytówka Berlina, czyli wieża telewizyjna. Maszerujemy dalej!

Oh, over there is the Berlin Cathedral! And in the background you can see the TV Tower.

010_chiński_sklep_autumninberlinW poszukiwaniu zielonych papryczek chilli wylądowaliśmy w chińskim markecie, który pochłonął nas na kilkadziesiąt minut. Ogromne ilości kiczowatych bibelotów, czy też niecodziennych warzyw i dziwnych słodyczy doprowadziły do dywagacji, z czym to się je. Ale tamtejszy napój imbirowy był całkiem niezły.

In search for green chilli peppers, that’s we ended up in a chinese store. And we spent quite some time there, surrounded by all sorts of knick-knacks, unusual sweets and oversized vegetables, wondering how does one eat some of the stuff. Nonetheless, the ginger ale we got there was nice.

011_currywurst_berlin_autumninberlin 012_hackescher_markt_autumninberlin 013_murale_berlin_hackeschermarkt_autumninberlinZahaczając po drodze o kilka sklepów, zmusiłam moich gości do zjedzenia Currywurst – czyli berlińskiej specjalności, kiełbasy z keczupem, opcjonalnie majonezem i curry właśnie. Nie polecam kosztować jej od ulicznego sprzedawcy (pana z doczepionym w pasie grillem – zawsze zastanawia mnie, gdzie oni myją ręce?), ale koniecznie zajrzyjcie do Curry61 – frytki mają przepyszne!
Po naszej przekąsce spacerowaliśmy po moich ulubionych Hackescher Hoefe, zaglądając do tamtejszych galerii i podziwiając okoliczne murale (więcej berlińskich murali znajdziecie tutaj). Następnie przetransportowaliśmy się na Alexanderplatz, by zajrzeć do Primarka (generalnie nie polecam, choć czuję, że to materiał na osobny post).

Being in Berlin and not trying the Curry Wurst! That’s not possible! I forced my guests to try the famous sausage from Berlin, served with ketchup and/or optionally mayonniase 😉 I would not recommend you to buy it just anywhere, but the Curry61 on Oranienburger Str. 6 is very tasty!
After this quick lunch we went to my favourite – Hackescher Markt, to visit some galleries, small shops and find more murals (you will find one more post about Berlins grafitti here). After that we went to Alexanderplatz, to have a look at what’s interesting in Primark nowadays (in general I don’t like this mall, but I think that Primark is a good topic for a separate post).

014_kolacja_hummus_zula_berlin__autumninberlin 015_gry_karciane_ugabuda_autumninberlinGłodni i zmęczeni całodniową wędrówką wylądowaliśmy na kolacji w Zuli, o której pisałam kilka dni temu. A planowaną imprezę zastąpiliśmy spokojnym wieczorem z herbatą (dla chorych) i rumem (dla wytrwałych). I nie mogło zabraknąć Ugi Bugi, najlepszej gry karcianej na świecie!

In the evening, hungry and tired, we went to my favourite Zula, about which I’ve written a few days ago. We cancelled our party-plan and stayed at home, playing Uga Buga and drinking tea (for sick people) and rum (for the more persistent).

 

Follow my blog with Bloglovin