Rekrutacja na studia w Berlinie

5 Komentarze
P1010739

Nie bierzcie ze mnie przykładu. Ja decyzję o podjęciu studiów w Berlinie podjęłam w trakcie halloweenowej imprezy. Niczego nie żałuję, ale wszystkich zachęcam do przemyślenia decyzji o tym, co chcielibyście robić w życiu. Bo zanim te studia rozpoczniecie, zderzycie się ze wspaniałą niemiecką papierkologią.

Przede wszystkim musicie sobie uświadomić, w Niemczech istnieje taki dziad, jak Uni Assist. A z nim sobie nie pogadasz. Nie ma „zmiłuj” – wszystko musi być zrobione na czas, nie ma możliwości rozmowy z panią Krysią, że może jednak ten papierek da się donieść kilka dni później. Bo się nie da.
Uni Assist to zewnętrze biuro obsługujące chyba wszystkie berlińskie (i nie tylko) uniwersytety.

Pierwsza rzecz jaką należy uczynić, to sprawdzić terminy rekrutacji na stronie waszej uczelni. Dość często rekrutacja na dany kierunek odbywa się dwa razy w roku. W Niemczech semestr zimowy zaczyna się w połowie października, rekrutacja przebiega wtedy w okolicy czerwca, a semstr letni zaczyna się w połowie kwietnia i rekrutacja odbywa się już w grudniu. Wiele kierunków można studiować również po angielsku, więc niech bariera językowa nie będzie wymówką!

Kolejno wypełniamy dość żmudny formularz na stronie Uni Assist, dbamy o zatwierdzone notarialnie kopie dyplomów (NIE WYSYŁAMY ORYGINALNYCH DOKUMENTÓW – nie ma możliwości zwrotu!), kluczowe jest oczywiście tłumaczenie dyplomów (tylko i wyłącznie tłumacz przysięgły!) oraz certyfikat językowy (zazwyczaj nie starszy niż 2-3 lata).
Dodatkowo warto dodać swoje CV, kopię dowodu osobistego/paszportu, list motywacyjny oraz referencje z odbytych staży. W moim przypadku właśnie doświadczenie zawodowe odegrało w znaczącą rolę.
Za usługi Uni Assist, czyli sprawdzenie zgodności wszelkich dokumentów i przekazanie ich Twojej uczelni należy zapłacić ok. 70 euro.
W razie problemów polecam kontaktować się z biurem telefonicznie – pracownicy są bardzo mili, cierpliwie odpowiadają na wszelkie dręczące nas pytania i wątpliwości, w razie potrzeby uspokoją. No i mówią też po angielsku.

Ja aplikowałam na studia magisterskie, więc kiedy moja uczelnia otrzymała dokumenty od Uni Assist skontaktowano się ze mną, w sprawie doprecyzowania programu moich studiów inżynierskich – zmieniłam kierunek z biotechnologii na biochemię, więc chcieli sprawdzić, jak duże są różnice programowe.

Gdy już usłyszymy magiczne „tak” i usłyszymy gratulacje od najbliższych, nie możemy jeszcze osiąść na laurach (nie, to wbrew pozorom nie jest opis zaręczyn – a może?). Mamy bowiem kilka tygodni na proces immatrykulacji, czyli uiszczenie opłaty semestralnej – koszt ok. 300 euro, przy czym de facto płacimy w tym momencie za bilet semestralny (choć z takiego biletu można zazwyczaj zrezygnować i wtedy opłata jest trochę niższa). Kolejna wymagana rzecz to ubezpieczenie – należy wtedy wyrobić sobie studencką (turystyczna nie wystarczy!) kartę EKUZ i podejść do jednej z niemieckich Krankenkasse, np. AOK lub TK w celu jej rejestracji i z otrzymanym świstkiem udać się na swoją uczelnię. Jeśli nie podiadacie certyfikatu językowego, jest to również czas na podejście do egzaminu (w przypadku języka niemieckiego jest to DSH) – egzamin ten jest również odpłatny, około 130 euro i należy go zdać na poziomie minimum B2.

Freie Universität (podejrzewam, że sprawa wygląda podobnie na innych uczelniach) oferuje studentom Info-Service. Miejsce, do którego możesz się udać ze wszelkimi dokumentami i wątpliwościami, możesz zawsze zadzwonić lub wysłać maila i, uwaga uwaga – doczekasz się odpowiedzi! Brzmi jak raj, prawda? Nie muszę dodawać, że z pracownikami dogadasz się nie tylko w języku niemieckim.

To co, widzimy się w kolejnym semestrze w Berlinie?

  • Faktycznie to nie takie proste, ale wydaje mi się się warto próbować, w sumie sama wiesz. Ja już po studiach i żałuję, że wtedy nie zdecydowałam się na wyjazd za granicę, fajna przygoda by była.:)

    • Ja żałuję, że wyjechałam dopiero na magisterkę 😉 Ale wszystko ma swoje plusy i minusy :)

  • Strasznie to skomplikowane – pogubiłabym się w tym 😉

    • Moja droga, ja także byłam zagubiona! A jakże! Ale bardzo pomogła mi koleżanka i brat :) I ile to wymagało dzwonienia, pytania, latania… Ale warto było!

  • ladyagat

    Trochę trzeba się nachodzić, podobnie jest tutaj w Madrycie, z tym że każdy zawsze mówi co innego i trzeba dobrze się samemu poinformować 😛

    http://www.ladyagat.com