Pierwsze kroki w Berlinie

9 Komentarze
2016_01_30_klaudia&tomek5

Wszelkie formalności są zmorą „dorosłego” życia. Założę się, że dopiero z wiekiem rozumiemy słowa z Piotrusia Pana „Don’t grow up. It’s a trap!”. Otóż zamieszkanie w Berlinie, jak i w każdym innym mieście, wiąże się z serią spraw do załatwienia, ale spokojnie – przygotowałam dla Was poradnik krok po kroku, przejdziemy przez to razem bez bólu!* 1. Misja: mieszkanie

Będę szczera. Znalezienie fajnego mieszkania w Berlinie jest cholernie trudne. Sama miałam szczęście, pokój w którym mieszkam spadł mi z nieba, ale doskonale wiem przez co trzeba przejść, żeby znaleźć coś sensownego. Mój chłopak tak jakby zatrudnia mnie jako swoją sekretarkę.
Przede wszystkim – jest wiele stron z ofertami, najpopularniejsze to immobilienscout24 oraz moja ulubiona wg-gesucht: bardzo przejrzysta, z wieloma filtrami ułatwiającymi wyszukiwanie – można wybrać interesujące nas dzielnice, ilość pokoi, metraż, maksymalną cenę (uwaga na kalt/warm Miete) + co ważne – należy zaznaczyć, że interesuje nas long-term Vermietung.
Z czym niestety trzeba się liczyć – mnóstwo mieszkań w Berlinie pod wynajem nie ma wyposażonej kuchni czy łazienki. Jeśli trafiłaś na mieszkanie z pralką, to tak jakbyś złapała pana B. za nogi!
Uwaga też na oszustów chcących wysyłać klucz poprzez np. airbnb – mieszkanie możesz obejrzeć ZA OPŁATĄ.
Dla studentów: warto też zajrzeć na stronę house of nations lub zorientować się w ofercie akademików Twojej uczelni, bowiem warunki w Niemczech są raczej niezłe.

2. Bilet na komunikację miejską

Jeśli nie jesteś posiadaczem legitymacji studenckiej jednej z berlińskich uczelni, niestety musisz się liczyć ze sporym wydatkiem, komunikacja miejsca w Berlinie bowiem do najtańszych nie należy. Może warto rozważyć rower w cieplejszych miesiącach? A na poważnie: bilet miesięczy według oficjalnej strony komunikacji miejskiej w strefie AB to koszt 79,50 euro. Warto rozważyć kartę miejską VBB-fahrCard

Koniecznie też sprawdź, czy potrzebny jest Ci bilet na strefę C – z ważniejszych miejsc obejmuje ona Potsdam i lotnisko Schönefeld.

3. Czas się zameldować

W Niemczech trzeba wiele rzeczy załatwiać z wyprzedzeniem. Jak tylko podpiszesz umowę o mieszkanie polecam zabukować sobie termin w dowolnym Bürgeramt: klik
Na miejscu potrzebujesz tylko dowód osobisty oraz wyżej wspomnianą umowę.

4. Szukasz pracy? Potrzebny numer podatkowy!

Tax number powinnaś/powinienieś otrzymać drogą pocztową w ciągu 3 miesięcy od zameldowania. Z tym jednak różnie bywa, ja na przykład mojego się nie doczekałam, możesz więc wypełnić formularz na stronie internetowej i znów – czekać na przesyłkę lub po prostu spytać w dobrze już znanym nam Bürgeramt – powinni wydać od ręki.

5. Masz eurasy? Zakładamy konto w banku!

Banków mamy mnóstwo, nie pozostaje nic innego, jak przejrzeć oferty i wybrać najlepszą dla siebie. Leniwi idą do najpopularniejszej chyba Sparkasse lub pytają brata i zakładają konto w Comdirect (polecam!). Od razu mówię, że z bankiem nie współpracuję, ale wieść o nim szerzę bo konto jest za darmo, wszystko można załatwić przez internet/drogą pocztową (co też nie wymaga wysiłku, bank wysyła nam ostemplowane koperty zwrotne), a ja za grzeczne użytkowanie konta przez pierwsze 3 miesiące otrzymałam zwrot 50 euro. Ktoś chce, ktoś chce? Możecie dać mi znać na maila, z miłą chęcią Was polecę i może dzięki temu jakiś dodatkowy grosik mi wpadnie i zaproszę Was na kawę! 😉

6. Przezorny zawsze ubezpieczony: Krankenversicherung

System w Niemczech jest inny (ponoć lepszy) niż w Polsce, a mianowicie, mamy różne kasy chorych do wyboru. Najpopularniejsze to AOK (bardzo miła obsługa) oraz Technischer Krankenkasse (znajomi również nie narzekają).
Nie wiem, jak to wygląda dla osób pracujących, studenci mogą się „od ręki” zarejestrować w jednej z wyżej wymienionych kas na podstawie studenckiej karty EKUZ.

7. Sozialversicherung

Na koniec zostawiam jeszcze jedno ubezpieczenie, wymagane przez potencjalnych pracodawców. Ale niech Cię głowa nie boli (tak jak mnie, gdy zobaczyłam listę dokumentów, które miałam dostarczyć szefowi) – jeśli takowego nie posiadasz, Twój pierwszy pracodawca powinien cię automatycznie zgłosić do odpowiedniego urzędu.

*Okej, kłamałam. Ale nie było tak źle, prawda?

2016_01_30_klaudia&tomek5

Follow my blog with Bloglovin

  • Formalności w Polsce przyprawiają o zawrót głowy, a co dopiero w obcym kraju, gdzie jeszcze trzeba wiedzieć, co, gdzie i jak załatwić.

    • Ale jaka miła obsługa! :)

  • Pingback: Cıvata()

  • Konto w euro można również sobie założyć bezpośrednio w Polsce :) Mieszkałam pół roku w Hiszpanii i bardzo sobie ceniłam mbankową lokatę walutową. W Niemczech lepiej zrobić to na miejscu?

    • Również na starcie miałam konto założone w mBanku, ale niestety w Niemczech jest problem z płatnościami kartą – mają oni bowiem swój „wytwór”, jakim jest karta EC. Dlatego zdecydowanie lepiej założyć konto na miejscu, szczególnie, że sam proces jest bezpłatny i bezbolesny 😉

  • Zawsze jestem pełna podziwu dla osób, które podejmują się życia za granicą właśnie przez te wszystkie formalności. W rodzimym języku nie ma lekko, a co dopiero w obcym, ale myślę, że tak czy owak raczej warto ;))

    • Oj warto! To taka trochę nauka przełamywania własnych lęków, bo ja nigdy nie przepadałam za załatwianiem jakichkolwiek urzędowych spraw, obojętnie w jakim języku 😉

  • Podobnie jest w Szwajcarii :) Załatwiania jest dużo, ale wszystko idzie szybko i sprawnie. W polskich urzędach miałam wiele nieprzyjemności, a wszystko z niewiedzy urzędników.

    • Mnie tylko do szaleństwa doprowadza łączenie polskiej i niemieckiej papierkologii – przykładowo, do rejestracji na kolejny semestr na uczelni potrzebuję ubezpieczenia na kolejny semestr, a żeby te otrzymać w Polsce, porzebuję legitymacji na kolejny semestr… I tak muszę kombinować z tymczasowymi zaświadczeniami, a ile to tłumaczenie na uczelni i załatwianie w polskim urzędzie zajmuje czasu… Głowa mała!