Grudniownik

4 Komentarze
2016_01_10_julia119

Jarmarki, światełka i dekoracje opanowały Berlin, w związku z czym świąteczny nastrój dopadł mnie wyjątkowo wcześnie, bo już pod koniec ubiegłego miesiąca. I tak nastał grudzień, a ja mam już zapakowane prezenty, kupioną „choinkę”, uszykowany sweter z bałwanem i planuję w najbliższym czasie podjąć się pieczenia pierniczków #challengeaccepted. W tym roku więc zamiast przedświątecznej gorączki serwuję sobie relaks (nie licząc dziesięciu godzin dziennie spędzanych w laboratorium) przy świeczkach i z najlepszym kakao na świecie w łapce (wymieszać łyżkę gorzkiego kakao z mlekiem, miodem i cynamonem, opcjonalnie dorzucić kostkę lub dwie czekolady). I tak, pozazdrościłam youtuberkom tworzenia vlogmasów, fankom scrapbookingu prowadzenia grudniowników, a że przed kamerą robię z siebie pajaca, a codzienne robienie i drukowanie zdjęć przerasta moje możliwości czasowe, postanowiłam wrócić do blogowania. Bez zbędnych spin, czytania kolejnych poradników o tym, jak mieć profesjonalnego bloga, bez terminarzy. Po prostu, dla siebie. Bo taki blog to świetna pamiątka dla mnie i motywator, by czasem zrobić coś więcej niż obejrzenie kolejnego odcinka Singielki.

So, kogo spotkam na Weihnachtsmarkt w Berlinie?

Kategorie: Moje dywagacje