Hour by hour

1 Komentarz
20160803_153511

Dziś zaprezentuję Wam mój dzień godzina po godzinie. Ostatnie wakacyjne tygodnie spędziłam na stażu. Mam nadzieję, że moja laboratoryjna codzienność Was zainteresuje :-)

P1010891

6:30

Zazwyczaj budzę się „naturalnie” między 6 a 7 rano. Nie jestem jednak rannym ptaszkiem i absolutnie nie jest to jeszcze moja pora wstawania 😉

P1010894

7:40

Budzik dzwoni chwilę po 7, pora więc na szybkie ogarnięcie się, śniadanie i kwadrans przed ósmą jestem gotowa do wyjścia. Na szczęście dojazd na rowerze do centrum najmuje mi niecałe 20 minut.

20160803_105455

9:00

Pogoda za oknem nie wygląda zachęcająco, jest szaro i ponuro. Nie ma jednak co się użalać nad sprawami, na które nie mamy wpływu i czas zabrać się do pracy!

Pulpit

9:55 – 15:10

Początki tygodnia zazwyczaj mijają mi spokojnie. Wtedy głównie analizuję wyniki z poprzedniego tygodnia, uzupełniam dziennik laboratoryjny, planuję kolejne eksperymenty i przygotowuję te zaplanowane na kolejny dzień. Znalazła się też chwilka na lunch. Zazwyczaj biorę ze sobą posiłek z domu, to zdecydowana oszczędność pieniędzy 😉

20160803_153511

16:05

Koniec dnia pracy, pora ruszać załatwiać kolejne sprawy! Tego dnia czekała mnie niecodzienna wizyta, musiałam udać się do biura parafialnego po pozwolenie na „pełnienie obowiązków matki chrzestnej”.

P1010896

17:14

Nareszcie w domku! Zmęczona niemiecką papierkologią, zdążyłam też zabłądzić w drodze powrotnej 😉 Dzień jak co dzień!

P1010897

18:04

Pora na odkurzenie mieszkania i prysznic. Peeling enzymatyczny widoczny na zdjęciu to wybawienie dla mojej skóry!

P1010898

18:47

Mały podwieczorek i nadrabianie zaległości youtubowych :-)

P1010899

20:20

Praca nad blogiem wrze! Post 25 faktów o mnie znajdziecie tutaj.

P1010900

21:10

Szykowanie lunchu na jutro. Zazwyczaj w czasie gotowania znajduję chwilkę na czytanie, pewnie dlatego zazwyczaj nie dostrzegam, że woda z garnka mi kipi 😀

P1010902

22:05

Choć wiem, że nie powinnam kończyć dnia przed monitorem komputera, ja jednak lubię obejrzeć coś przed snem. I doskonale zdaję sobie sprawę, że niebieskie światło nie ułatwia zasypiania, jednak… mnie się to nie zdarza, nie raz i nie dwa zdarzyło mi się zasnąć na filmie (ba, raz nawet w kinie!). I cóż na to poradzę, Carrie jest przeurocza, a Seks w wielkim mieście jest receptą na całe zło tego świata! I tak zasypiam chwię po 23. Dobranoc :-)

A jak mija Wasz typowy dzień?

  • Bardzo lubię tego typu posty! Już na wstępie przyznaję, że zazdroszczę widoku za oknem. Nawet przy niesprzyjającej pogodzie. Uroczy! Laboratoryjna rzeczywistość nie jest mi bliska, ale chętnie dowiedziałabym się o niej więcej. A co do niebieskiego światła, też słyszałam, że przeszkadza w zasypianiu, ale u mnie również, w ogóle się to nie sprawdza. Ciągle zdarza mi się zasypiać przy oglądaniu wieczornych filmów/seriali.